Migawki

Króliki- praca hodowlana cz.II


    Po dokonaniu kontroli użytkowości zwierząt i przeprowadzeniu selekcji hodowca musi dokonać doboru  par do rozpłodu. Zwierzęta gospodarskie ze względu na swoją poligamiczność nie są dosłownie dobierane parami lecz na jednego samca może przypadać kilka samic (przy zapładnianiu przez inseminację kilkanaście). Pary tworzą się u zwierząt monogamicznych, natomiast u królików „para” ma miejsce w momencie  pokrycia samicy przez określonego samca.
W stanie dzikim króliki rozmnażają się na zasadzie panmiksji czyli losowego doboru, w hodowli zaś musi to być przemyślana  praca obliczona na doskonalenie cech założonych przez hodowcę.
Króliki dobrane do rozpłodu mogą być homogeniczne lub heterogeniczne.
W pierwszym przypadku oba osobniki są do siebie genetycznie podobne i wcale nie muszą być spokrewnione. Mogą to być króliki, które od pokoleń były selekcjonowane na geny wytypowane przez hodowcę, a tym samym posiadające wiele genów identycznych. W przypadkach takich u potomstwa wzrastać będzie homozygotyczność i mioty będą bardziej wyrównane- mniejsza zmienność genetyczna niż u par heterogenicznych.
W hodowlach królików rasowych, gdzie zwraca się uwagę na wysoką wartość genetyczną populacji stada podstawowego większość jest wynikiem selekcji, a nie kojarzeń w pokrewieństwie. Jest to słuszne z tego względu, że potomstwo homozygotyczne w parach genów wyznaczających pożądane cechy fenotypowe będzie mogło być rodzicami następnych pokoleń zapewniając przekazywanie zakładanych cech swoim dzieciom.
Pary heterogeniczne powodują skutki odwrotne. Wprawdzie mioty ich cechują wyższe wartości genetyczne od doboru losowego, jednak potomstwo jest mniej wyrównane. W większości hodowli, gdzie nie prowadzi się pracy hodowlanej zjawiskiem codziennym jest dobór heterogenicznych par, gdzie samiec jako osobnik poddawany ostrzejszej selekcji posiada wyższą wartość genetyczną niż samica. W hodowlach takich nie prowadzi się też doborów krewniaczych.
W doborze par do rozpłodu musimy uwzględniać kryteria takie jak:
-    rasa,
-    pochodzenie,
-    wartość genetyczna,
-    wiek,
-    konstytucja organizmu,
-    genetyczne markery.
Kryteria te stosujemy po przeprowadzonych ocenach i selekcji, a więc po zatrzymaniu w ich wyniku osobników posiadających cechy fenotypowe i genotypowe preferowane przez hodowcę.
Dobór ze względu na rasę jest ważny, ponieważ hodowca musi podjąć decyzję czy zamierza hodować króliki w czystości rasy, czy dobierać osobniki różnych ras pod kątem użytkowości zwierząt. Osobiście jestem zwolennikiem hodowli w czystości rasy i pod tym kątem kieruję swoją hodowlą.
Kryterium pochodzenia królików musi być brane pod uwagę przy doborze do kojarzeń krewniaczych lub nie spokrewnionych.
Wartość genetyczna to bardzo ważne kryterium. Hodowca powinien szczególnie badać ten aspekt. Chcemy osiągnąć potomstwo lepsze pod względem cech preferowanych. Osobniki heterozygotyczne dadzą nam potomstwo różne, ponieważ nie wystąpi sumujące się działanie genów lub mogą zadziałać czynniki środowiskowe wpływające na inny od oczekiwanego wynik. W hodowli rasowej musimy dokładnie przyglądać się potomstwu i ich rodzicom by móc ocenić genotyp królików. Cechy fenotypowe mogą być mylące a wielu hodowców przekonało się, że po rekordzistach rodzicach otrzymywali mierne potomstwo.
Wiek rodziców jest ważny ze względu na podział jądra komórkowego powstającej gamety. U królików młodych i zbyt starych częściej występują zaburzenia podziałów komórek.
Konstytucja hodowlana to kryterium związane z przeżywalnością królików, z możliwością przetrwania w różnych warunkach inwentarskich nie zawsze prawidłowo przystosowanych dla hodowanych zwierząt. Należy w miarę możliwości dobierać pary wychowane w tych samych lub podobnych warunkach środowiskowych. Ich genotypy sprawdzone w danej hodowli mają szansę dać potomstwo równie dzielnie sprawujące się w tej hodowli.
Temat markerów genetycznych to proces dla naukowców i badaczy. Zainteresowanym mogę podpowiedzieć pewne możliwości rozwiązań, jednak praktycznie w hodowlach nie zalecałbym podejmowania prób.

Dobór par do rozpłodu to zagadnienie bardzo ważne. Jedną z ważniejszych spraw jest wartość genetyczna królików. Zły dobór lub dobieranie bezplanowe mogą doprowadzić do strat, gdyż brak obserwacji, selekcji może pogłębiać odwrotną od oczekiwanej wartość fenotypową stada. Naprawa popełnionych błędów jest pracochłonna i czasochłonna.
 
powered_by.png, 1 kB

Start
Hodowle królików w PZHGRiDI
Redaktor: Stefan   
08.12.2011.

Do poniższych refleksji skłoniła mnie wystawa w Kielcach organizowana pod patronatem PZHGRiDI. Wystawa ta zgromadziła wielką ilość gołębi, średnią ilość drobiu i żenująco małą ilość królików. Fakty te zmuszają mnie do zadania pytania- w jakim miejscu znajdują się dzisiaj hodowcy królików, jaka przyszłość rysuje się przed nami?.

Przychodzą mi na myśl refleksje, które nie nastrajają pozytywnie. Myślę, że stoimy przed okresem, który powinien zmusić zarówno hodowców jak i władze Polskiego Związku do podjęcia decyzji zmuszających wszystkich do wytężonej pracy na rzecz podniesienia rangi hodowli królików w Polsce.

            Do Polskiego Związku należy kilka lub kilkanaście związków i stowarzyszeń, w których szeregach są hodowcy królików- ogromna większość skupia hodowców gołębi. Z okazji organizowania Krajowej Wystawy w Kielcach na wszystkich plakatach (w tym drukowanym na łamach kwartalnika Gołębie) znajdują się zdjęcia gołębi i ani jednego zdjęcia królika czy drobiu. Jest wprawdzie wzmianka o wystawie królików lecz jaka wzmianka takie uczestnictwo.

W pełni rozumiem zaangażowanie ilościowe gołębi jednak by nie być posądzonym o bezproduktywną krytykę mam kilka propozycji:

            - w tzw. sekcji królików PZHGRiDI utworzyć kolegium składające się np. z prezesów związków, które opiniowałoby proponowane zarządzenia PZ dotyczące królików a jednocześnie stanowiłoby element łączności środowiska królikarskiego z Zarządem Głównym,

            - znieść lub nie wdrażać wielu zakazów, o których mówi się w Polsce, a dotyczących autonomii związków należących do PZ, np. związki organizujące wystawy regionalne muszą mieć prawo zapraszania na swoje wystawy wszystkich hodowców zrzeszonych- w tym w związkach nie należących do PZ,

            - bardziej rozpowszechnić rekrutację do szkoleń na asystentów i sędziów, a w następnej kolejności upowszechnić oceny „stołowe” w związkach,

            - przeprowadzić sondaż w związkach nad potrzebą opracowania wzorca królików lub przetłumaczenia wzorca europejskiego na język polski i odpłatnie rozprowadzić go wśród hodowców.

Kilka słów uzasadnienia.

Wspomniane kolegium zapobiegałoby zbieżnościom posiedzeń Zarządów z lokalnymi wystawami. Przekazałoby potrzeby hodowców. Wpływałoby dyscyplinująco na hodowców w tematach: znakowania królików, obowiązkowemu uczestnictwu w wystawach i pokazach.

Kolegium prezesów uzgadniałoby tematy szkoleń, miejsca ich prowadzenia, doboru lektorów.

Prawdopodobnie należałoby się zastanowić nad regulaminem organizowania wystaw, a zwłaszcza ilością dokumentów  jakie winny związki składać do PZ. Myślę, że ograniczenie produkcji zbędnej w różnych miejscach makulatury jest celowe a życie pokazuje że w konsekwencji nikt tego nie czyta.

Związek, który organizuje wystawę lokalną lub regionalną autonomicznie decyduje kogo chce zaprosić (warunek-oficjalna przynależność do oficjalnie działającego związku). Osobiście nikomu nie pozwalam na ustalanie listy gości, których zapraszam do siebie- bez względu na zdanie partii do której należę, czy też starosty lub wójta. Na wystawach mamy oceniać i propagować najpierw króliki, a w dalszej kolejności hodowców. To wystawy zwierząt- ptaków a nie hodowców, to championaty przyznane zwierzętom a nie tytuły miss czy master hodowcom. Zachętą do wstąpienia związków w szeregi PZ powinna być działalność godna naśladowania, szkolenia i korzyści samych hodowców jak i PZ, a nie nakazy i zakazy. Ujednolicenie struktur, regulaminów, wzorców jest nie do przecenienia. Musimy wszyscy do takiego stanu zmierzać. Drogą do dobrowolnego uczestnictwa w takich związkach jest dobry przykład, tak jak wyłącznie dobrowolną jest sama hodowla.

O wysłaniu hodowcy na szkolenia i uczestniczenia jako asystenta w wystawach decydować mogą tylko macierzyste związki. My w swoich środowiskach znamy się najlepiej, potrafimy docenić i ocenić swoich kandydatów. Znamy potrzeby środowiska na ilość sędziów (chociaż wszyscy wiedzą, że jest ich o dziesiątki za mało). PZ winien ograniczyć się do obserwacji asystenta, szkolenia, przeprowadzania egzaminów. Musi odejść w zapomnienie kryterium wieku (pełnoletniość obowiązkowa). Decydować musi wiedza, chęć kolektywnego działania, zamiłowanie do hodowli.

Jedną z największych bolączek hodowli zwierząt i ptaków w Polsce jest mały nacisk na prowadzenie pracy hodowlanej. Oprócz wielu czynników wpływ na marne wyniki ma brak wzorca królików. Nieliczni hodowcy zdobyli go poprzez udostępnienie ksero od znajomych sędziów. Wzorzec królików musi być udostępniony każdemu hodowcy. My w terenie nie mamy na to wpływu a jest to powinnością PZ i za pewną odpłatnością  powinien dostarczyć odpowiednią ilość do podległych związków. To podstawowa sprawa o której nic nie wie hodowca w Polsce. Zamiast rozpocząć od żądań należy coś zaoferować. Koszty zwrócą się z nawiązką a wymagania można będzie odnieść do konkretnego działania.

Praca hodowlana to pojęcie dla wielu nieznane. Hodowle polegają na wyjazdach za granice, zakupie królików, uzyskaniu paru miotów, sprzedaży i znowu zakupie.

Nie chodzi tu o mądrzenie się a o przekazanie podstawowej wiedzy hodowlanej na szkoleniach, forach, wystawach. Hodujmy króliki i inne zwierzęta a nie obracajmy handlowo pozyskanymi osobnikami. Szkolenia organizowane przez PZ moim zdaniem powinny oscylować wokół tego tematu a nie wytwarzania problemów, biurokracji i nikomu prócz władzy niepotrzebnych pseudo inicjatyw.

            W hodowlach polskich powinna zapanować jedność. W większości jesteśmy za tym. By to osiągnąć zarówno władze PZ jak i hodowcy w związkach muszą zrozumieć, że są jedną całością. Tytuły władcze mają służyć pomocą w komunikacji a nie wynoszeniu na piedestał. Wszyscy, którzy hodują zwierzęta mają rację a zarządy powinny racje te sumować i wydawać jako wskazówki do hodowli. Hodowcy muszą wspierać twórczo zarządy i współpracować z nimi.

Temat pewnie wzbudzi wiele emocji lecz wyjaśniam, że celem moim jest pomoc w zjednoczeniu naszego polskiego świata hodowlanego. Cel ten można osiągnąć wspólnym wysiłkiem i zaangażowaniem, na pewno nie nakazami i zakazami.

Zachęcam do dyskusji na forum Królikarza Polskiego.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Imieniny

27 Lipca 2017
Czwartek
Imieniny obchodzą:
Alfons, Alfonsyna,
Aureli, Julia,
Laurenty, Lilla,
Marta, Natalia,
Natalis, Pantaleon,
Rudolf, Rudolfa,
Rudolfina, Wszebor
Do końca roku zostało 158 dni.

Gościmy

© 2017 Królikarz Polski ::
- www.krolikarzpolski.pl -