Migawki

Kokcydioza
Kokcydioza jest chorobą inwazyjną wywołaną przez pierwotniaki. U królików przebiega w formie jelitowej i wątrobowej. Z jej powodu następują znaczne zahamowania przyrostów masy ciała i liczne upadki.
Kokcydioza występuje najczęściej u królików w wieku 1-3 miesięcy w okresie odsadzania. Młodsze króliki nie chorują chyba, że ma miejsce bardzo słaba odporność immunologiczna.
Szczególnie niebezpieczny jest okres letnio- jesienny, który sprzyja inwazjom choroby.
Przyczynami rozwoju choroby są:
- nieodpowiednie warunki hodowlane (duże zagęszczenie zwierząt, stres, głęboka i wilgotna ściółka, lite podłoże, brak wentylacji, przegrzanie, zbyt rzadkie czyszczenie i dezynfekcja),
- niewłaściwe żywienie (nagła zmiana paszy, braki mineralno-witaminowe[wit.A i K], pasza wysokobiałkowa przy braku odpowiedniej ilości włóknika),
- długotrwałe infekcje współistniejące z chorobą.
Głównym źródłem zakażenia są zwierzęta chore, a współistniejącym mogą być ptaki, muchy, szczury. Działanie kokcydii polega na niszczeniu nabłonka jelit, śródbłonka naczyń krwionośnych i uwalnianiu toksycznych produktów przemiany materii co w wyniku jest przyczyną zakażeń wewnątrzustrojowych.
Przebieg choroby zależy od patogenności gatunków oocyt inwazyjnych. W wypadku choroby spowodowanej przez gatunki wysoce patogenne występuje biegunka o dużym nasileniu i duży wskaźnik śmiertelności. W przebiegu mniej patogennym ma miejsce biegunka o mniejszym nasileniu, brak jest zejść śmiertelnych. Kokcydioza może mieć miejsce również w formie bezobjawowej przy przejściowych spadkach masy ciała.
W warunkach ferm możliwość rozpoznania istnieje tylko w formie jelitowej kokcydiozy. Forma wątrobowa możliwa jest do rozpoznania jedynie pośmiertnie.
Rozpoznanie następuje przy stwierdzeniu występowania biegunki w 4-6 dniu od zarażenia, której nasilenie największe obserwujemy w 8-10 dniu. Kał jest śluzowo-wodnisty.
Następuje brak łaknienia, osłabienie, odwodnienie. Widzimy zmatowienie i nastroszenie włosów, wzdęcia, powiększenie powłok brzusznych.
Kokcydioza w rozpoznaniu organoleptycznym może być mylona z kolibakteriozą, chorobą Tyzzera, oraz infekcjami rotawirusowymi i beztlenowcowymi. Ostateczne rozpoznanie gwarantuje badanie laboratoryjne.
W zwalczaniu kokcydiozy najbardziej skuteczne są: sulfadimetoksyna, sulfachinoksalina, sulfadimerazina oraz nitrofurany.
Sulfonamidy są najbardziej skuteczne w zwalczaniu choroby, natomiast nitrofurany w zapobieganiu. Niewskazane jest podawanie sulfonamidów z pirymetaminą i diawerdyną ze względu na ciężkie uszkodzenia płodów, nerek i układu krwiotwórczego. W celu zapobieżenia współistniejących zakażeń należy podawać z wodą do picia neomycynę, kolimyksynę i tetracykliny.
Praktycznie wszystkie króliki zarażone są w pewnym stopniu kokcydiami. Wyjątkiem są zwierzęta otrzymujące paszę z kokcydiostatykiem. Po długotrwałym stosowaniu tego samego kokcydiostatyku mogą powstać tzw. szczepy oporne. Dobrze byłoby zmienić kokcydiostatyk. W Polsce dopuszczone są dwa kokcydiostatyki: Kokcisan12%( salinomycyna) i Cycostat 66 ( robenidyna).
 
Start arrow Stowarzyszenie HKRiPO arrow Artykuły arrow Hodowle królików w PZHGRiDI
Hodowle królików w PZHGRiDI
Redaktor: Stefan   
08.12.2011.

Do poniższych refleksji skłoniła mnie wystawa w Kielcach organizowana pod patronatem PZHGRiDI. Wystawa ta zgromadziła wielką ilość gołębi, średnią ilość drobiu i żenująco małą ilość królików. Fakty te zmuszają mnie do zadania pytania- w jakim miejscu znajdują się dzisiaj hodowcy królików, jaka przyszłość rysuje się przed nami?.

Przychodzą mi na myśl refleksje, które nie nastrajają pozytywnie. Myślę, że stoimy przed okresem, który powinien zmusić zarówno hodowców jak i władze Polskiego Związku do podjęcia decyzji zmuszających wszystkich do wytężonej pracy na rzecz podniesienia rangi hodowli królików w Polsce.

            Do Polskiego Związku należy kilka lub kilkanaście związków i stowarzyszeń, w których szeregach są hodowcy królików- ogromna większość skupia hodowców gołębi. Z okazji organizowania Krajowej Wystawy w Kielcach na wszystkich plakatach (w tym drukowanym na łamach kwartalnika Gołębie) znajdują się zdjęcia gołębi i ani jednego zdjęcia królika czy drobiu. Jest wprawdzie wzmianka o wystawie królików lecz jaka wzmianka takie uczestnictwo.

W pełni rozumiem zaangażowanie ilościowe gołębi jednak by nie być posądzonym o bezproduktywną krytykę mam kilka propozycji:

            - w tzw. sekcji królików PZHGRiDI utworzyć kolegium składające się np. z prezesów związków, które opiniowałoby proponowane zarządzenia PZ dotyczące królików a jednocześnie stanowiłoby element łączności środowiska królikarskiego z Zarządem Głównym,

            - znieść lub nie wdrażać wielu zakazów, o których mówi się w Polsce, a dotyczących autonomii związków należących do PZ, np. związki organizujące wystawy regionalne muszą mieć prawo zapraszania na swoje wystawy wszystkich hodowców zrzeszonych- w tym w związkach nie należących do PZ,

            - bardziej rozpowszechnić rekrutację do szkoleń na asystentów i sędziów, a w następnej kolejności upowszechnić oceny „stołowe” w związkach,

            - przeprowadzić sondaż w związkach nad potrzebą opracowania wzorca królików lub przetłumaczenia wzorca europejskiego na język polski i odpłatnie rozprowadzić go wśród hodowców.

Kilka słów uzasadnienia.

Wspomniane kolegium zapobiegałoby zbieżnościom posiedzeń Zarządów z lokalnymi wystawami. Przekazałoby potrzeby hodowców. Wpływałoby dyscyplinująco na hodowców w tematach: znakowania królików, obowiązkowemu uczestnictwu w wystawach i pokazach.

Kolegium prezesów uzgadniałoby tematy szkoleń, miejsca ich prowadzenia, doboru lektorów.

Prawdopodobnie należałoby się zastanowić nad regulaminem organizowania wystaw, a zwłaszcza ilością dokumentów  jakie winny związki składać do PZ. Myślę, że ograniczenie produkcji zbędnej w różnych miejscach makulatury jest celowe a życie pokazuje że w konsekwencji nikt tego nie czyta.

Związek, który organizuje wystawę lokalną lub regionalną autonomicznie decyduje kogo chce zaprosić (warunek-oficjalna przynależność do oficjalnie działającego związku). Osobiście nikomu nie pozwalam na ustalanie listy gości, których zapraszam do siebie- bez względu na zdanie partii do której należę, czy też starosty lub wójta. Na wystawach mamy oceniać i propagować najpierw króliki, a w dalszej kolejności hodowców. To wystawy zwierząt- ptaków a nie hodowców, to championaty przyznane zwierzętom a nie tytuły miss czy master hodowcom. Zachętą do wstąpienia związków w szeregi PZ powinna być działalność godna naśladowania, szkolenia i korzyści samych hodowców jak i PZ, a nie nakazy i zakazy. Ujednolicenie struktur, regulaminów, wzorców jest nie do przecenienia. Musimy wszyscy do takiego stanu zmierzać. Drogą do dobrowolnego uczestnictwa w takich związkach jest dobry przykład, tak jak wyłącznie dobrowolną jest sama hodowla.

O wysłaniu hodowcy na szkolenia i uczestniczenia jako asystenta w wystawach decydować mogą tylko macierzyste związki. My w swoich środowiskach znamy się najlepiej, potrafimy docenić i ocenić swoich kandydatów. Znamy potrzeby środowiska na ilość sędziów (chociaż wszyscy wiedzą, że jest ich o dziesiątki za mało). PZ winien ograniczyć się do obserwacji asystenta, szkolenia, przeprowadzania egzaminów. Musi odejść w zapomnienie kryterium wieku (pełnoletniość obowiązkowa). Decydować musi wiedza, chęć kolektywnego działania, zamiłowanie do hodowli.

Jedną z największych bolączek hodowli zwierząt i ptaków w Polsce jest mały nacisk na prowadzenie pracy hodowlanej. Oprócz wielu czynników wpływ na marne wyniki ma brak wzorca królików. Nieliczni hodowcy zdobyli go poprzez udostępnienie ksero od znajomych sędziów. Wzorzec królików musi być udostępniony każdemu hodowcy. My w terenie nie mamy na to wpływu a jest to powinnością PZ i za pewną odpłatnością  powinien dostarczyć odpowiednią ilość do podległych związków. To podstawowa sprawa o której nic nie wie hodowca w Polsce. Zamiast rozpocząć od żądań należy coś zaoferować. Koszty zwrócą się z nawiązką a wymagania można będzie odnieść do konkretnego działania.

Praca hodowlana to pojęcie dla wielu nieznane. Hodowle polegają na wyjazdach za granice, zakupie królików, uzyskaniu paru miotów, sprzedaży i znowu zakupie.

Nie chodzi tu o mądrzenie się a o przekazanie podstawowej wiedzy hodowlanej na szkoleniach, forach, wystawach. Hodujmy króliki i inne zwierzęta a nie obracajmy handlowo pozyskanymi osobnikami. Szkolenia organizowane przez PZ moim zdaniem powinny oscylować wokół tego tematu a nie wytwarzania problemów, biurokracji i nikomu prócz władzy niepotrzebnych pseudo inicjatyw.

            W hodowlach polskich powinna zapanować jedność. W większości jesteśmy za tym. By to osiągnąć zarówno władze PZ jak i hodowcy w związkach muszą zrozumieć, że są jedną całością. Tytuły władcze mają służyć pomocą w komunikacji a nie wynoszeniu na piedestał. Wszyscy, którzy hodują zwierzęta mają rację a zarządy powinny racje te sumować i wydawać jako wskazówki do hodowli. Hodowcy muszą wspierać twórczo zarządy i współpracować z nimi.

Temat pewnie wzbudzi wiele emocji lecz wyjaśniam, że celem moim jest pomoc w zjednoczeniu naszego polskiego świata hodowlanego. Cel ten można osiągnąć wspólnym wysiłkiem i zaangażowaniem, na pewno nie nakazami i zakazami.

Zachęcam do dyskusji na forum Królikarza Polskiego.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Imieniny

22 Stycznia 2018
Poniedziałek
Imieniny obchodzą:
Anastazy, Dobromysł,
Gaudencjusz,
Gaudenty, Marta,
Wincenty
Do końca roku zostało 344 dni.
© 2018 Królikarz Polski ::
- www.krolikarzpolski.pl -