Migawki

Podstawy genetyki w hodowli królikow rasowych
Podstawy genetyki w hodowli królików rasowych.

     Hodowanie królików rasowych to poza niewątpliwą przyjemnością- obowiązek ciągłego doskonalenia materiału hodowlanego. W naszym kraju ocenie podlegają ;
    - masa ciała,
    - budowa ciała,
    - typ rasowy,
    -jakość okrywy włosowej,
    - barwa okrywy włosowej,
    - specyficzne cechy rasowe.
Głównie te cechy wszyscy hodowcy bacznie obserwują u swoich podopiecznych, starają się by były jak najbliższe wzorca, chcą je doskonalić. Zasadniczy wpływ na cechy rasowe ma dziedziczenie ich po rodzicach, czyli genetyczne przekazywanie potomstwu. Naszym zadaniem jest takie prowadzenie pracy hodowlanej, aby w obrębie rasy a następnie linii uzyskać króliki zbliżone do ideału. Dokonać tego możemy na drodze odpowiednich kojarzeń i selekcji w stadzie czyli poprzez genetyczne kierunkowanie naszej hodowli.
      Jądra komórkowe w komórkach ciała zawierają chromosomy decydujące o ich właściwościach genetycznych. Na tych chromosomach w odpowiednich miejscach umieszczone są geny, które decydują o sile ujawniania się cech, których dotyczą. W jądrach komórkowych chromosomy występują w formie podwójnej-diploidalnej, natomiast w komórkach rozrodczych (komórki jajowe, plemniki) w formie pojedynczej-haploidalnej.
Po zapłodnieniu następuje połączenie komórek rozrodczych, czyli chromosomy komórki jajowej w formie haploidalnej X łączą się z chromosomami plemnika w formie haploidalnej Y tworząc nową komórkę „XY” zwaną zygotą, która jest komórką diploidalną (X+Y) i początkiem nowego życia.
Na przykładzie barwy okrywy włosowej wyjaśnijmy proces przekazywania tej cechy przez rodziców. Króliki A i B mają czarną okrywę włosową. U królika A obydwa chromosomy warunkujące czarną barwę okrywy mają takie same geny, w tym samym miejscu- jest on homozygotyczny pod względem barwy okrywy.
U drugiego królika B w tym samym miejscu na obu chromosomach występują różne geny- jeden decydujący o czarnej barwie okrywy, a drugi o białej – jest on heterozygotyczny pod względem barwy okrywy. Królik A ma identyczny fenotyp (barwa okrywy) i genotyp, a królik B fenotyp i genotyp różne, jednak również czarną okrywę włosową. Oznacza to, że gen odpowiadający za barwę czarną  zwyciężył gen odpowiadający za barwę białą. Gen odpowiadający za barwę czarną jest dominujący, a gen odpowiadający za barwę białą recesywny.
 Jeżeli skojarzymy ze sobą dwa króliki, u których połączenie chromosomów nastąpi tak iż geny odpowiadające za barwę okrywy umieszczone w tym samym miejscu nie będą względem siebie dominujące to dziedziczenie barwy okrywy włosowej nastąpi w ten sposób;  
       Dwa króliki homozygotyczne, jeden pod względem czarnej barwy okrywy  i drugi pod względem białej barwy okrywy . Potomstwo przejmie pośrednią barwę okrywy włosowej.
Jeżeli dalej skojarzymy potomstwo między sobą to w drugim pokoleniu z miotu czterech sztuk: jeden królik będzie miał czarną barwę okrywy, za co odpowiadają geny barwy czarnej z obu chromosomów, drugi będzie miał białą okrywę, za co odpowiadają geny białe z obu chromosomów i dwa króliki będą miały barwę pośrednią za co odpowiadają gen czarny z jednego chromosomu i biały zlokalizowany  na drugim chromosomie. Sumując- w drugim pokoleniu proporcje rozkładają się następująco: 25% barwa czarna uwarunkowana homozygotycznie, 25% barwa biała uwarunkowana homozygotycznie i 50% barwa pośrednia uwarunkowana heterozygotycznie. Dziedziczenie takie nazywamy pośrednim.
        Dwa króliki homozygotyczne, jeden pod względem czarnej barwy okrywy uwarunkowany genami dominującymi i drugi pod względem białej barwy okrywy uwarunkowany genami recesywnymi. Potomstwo przejmie barwę okrywy czarną z heterozygotycznym układem genów (na jednym chromosomie dominujący gen barwy czarnej, na drugim recesywny gen barwy białej). Wniosek- gen dominujący wyklucza gen recesywny w układzie heterozygotycznym. Jeżeli dalej skojarzymy potomstwo między sobą to w drugim pokoleniu w miocie otrzymamy: 75% z czarną okrywą, (w tym 25% uwarunkowane homozygotycznie genami dominującymi i 50% uwarunkowane heterozygotycznie) i 25% z białą okrywą uwarunkowane homozygotycznie z recesywnych genów. Dziedziczenie takie nazywamy dominacyjnym.
W obu przykładach w drugim pokoleniu rozkład genetyczny przedstawia się jak: 1:2:1.
Różnica polega na tym, że przy kojarzeniu pośrednim otrzymujemy trzy fenotypy barwy okrywy włosowej, natomiast przy dziedziczeniu dominacyjnym dwa fenotypy barwy okrywy.  
    Przykłady, które zaprezentowałem dotyczą kojarzeń w pokrewieństwie tzn. rodziców z dziećmi i rodzeństwa między sobą. W hodowlach królików rasowych ma to duże znaczenie, gdyż prowadzi do wyselekcjonowania osobników o cechach szczególnie pożądanych lub na drodze kojarzeń otrzymania osobników o szczególnie pozytywnych cechach. Ważne jest odpowiednie kontrolowanie kojarzeń krewniaczych. Nadmierne spokrewnienie przyniesie więcej strat niż pożytku. Po jednokrotnym kojarzeniu w pokrewieństwie (rodzeństwo między sobą, rodzice-dzieci) należy „odświeżyć krew” wprowadzając nie spokrewnione osobniki.
W hodowlach można prowadzić kojarzenia krewniacze w obrębie rasy i linii, a następnie doprowadzać do kojarzeń międzyliniowych wśród wyselekcjonowanych osobników o szczególnie pożądanych cechach.
Temat kojarzeń w pokrewieństwie jest wśród hodowców tematem kontrowersyjnym, jednak uważam, że tylko w taki sposób można utrzymać i doskonalić nasze króliki. Podstawą naszej pracy hodowlanej  musi być hodowanie królików rasowych i z tego powodu musimy utrwalać fenotypy hodowanych ras.
 
Start arrow Kontakt
Hodowle królików w PZHGRiDI
Redaktor: Stefan   
08.12.2011.

Do poniższych refleksji skłoniła mnie wystawa w Kielcach organizowana pod patronatem PZHGRiDI. Wystawa ta zgromadziła wielką ilość gołębi, średnią ilość drobiu i żenująco małą ilość królików. Fakty te zmuszają mnie do zadania pytania- w jakim miejscu znajdują się dzisiaj hodowcy królików, jaka przyszłość rysuje się przed nami?.

Przychodzą mi na myśl refleksje, które nie nastrajają pozytywnie. Myślę, że stoimy przed okresem, który powinien zmusić zarówno hodowców jak i władze Polskiego Związku do podjęcia decyzji zmuszających wszystkich do wytężonej pracy na rzecz podniesienia rangi hodowli królików w Polsce.

            Do Polskiego Związku należy kilka lub kilkanaście związków i stowarzyszeń, w których szeregach są hodowcy królików- ogromna większość skupia hodowców gołębi. Z okazji organizowania Krajowej Wystawy w Kielcach na wszystkich plakatach (w tym drukowanym na łamach kwartalnika Gołębie) znajdują się zdjęcia gołębi i ani jednego zdjęcia królika czy drobiu. Jest wprawdzie wzmianka o wystawie królików lecz jaka wzmianka takie uczestnictwo.

W pełni rozumiem zaangażowanie ilościowe gołębi jednak by nie być posądzonym o bezproduktywną krytykę mam kilka propozycji:

            - w tzw. sekcji królików PZHGRiDI utworzyć kolegium składające się np. z prezesów związków, które opiniowałoby proponowane zarządzenia PZ dotyczące królików a jednocześnie stanowiłoby element łączności środowiska królikarskiego z Zarządem Głównym,

            - znieść lub nie wdrażać wielu zakazów, o których mówi się w Polsce, a dotyczących autonomii związków należących do PZ, np. związki organizujące wystawy regionalne muszą mieć prawo zapraszania na swoje wystawy wszystkich hodowców zrzeszonych- w tym w związkach nie należących do PZ,

            - bardziej rozpowszechnić rekrutację do szkoleń na asystentów i sędziów, a w następnej kolejności upowszechnić oceny „stołowe” w związkach,

            - przeprowadzić sondaż w związkach nad potrzebą opracowania wzorca królików lub przetłumaczenia wzorca europejskiego na język polski i odpłatnie rozprowadzić go wśród hodowców.

Kilka słów uzasadnienia.

Wspomniane kolegium zapobiegałoby zbieżnościom posiedzeń Zarządów z lokalnymi wystawami. Przekazałoby potrzeby hodowców. Wpływałoby dyscyplinująco na hodowców w tematach: znakowania królików, obowiązkowemu uczestnictwu w wystawach i pokazach.

Kolegium prezesów uzgadniałoby tematy szkoleń, miejsca ich prowadzenia, doboru lektorów.

Prawdopodobnie należałoby się zastanowić nad regulaminem organizowania wystaw, a zwłaszcza ilością dokumentów  jakie winny związki składać do PZ. Myślę, że ograniczenie produkcji zbędnej w różnych miejscach makulatury jest celowe a życie pokazuje że w konsekwencji nikt tego nie czyta.

Związek, który organizuje wystawę lokalną lub regionalną autonomicznie decyduje kogo chce zaprosić (warunek-oficjalna przynależność do oficjalnie działającego związku). Osobiście nikomu nie pozwalam na ustalanie listy gości, których zapraszam do siebie- bez względu na zdanie partii do której należę, czy też starosty lub wójta. Na wystawach mamy oceniać i propagować najpierw króliki, a w dalszej kolejności hodowców. To wystawy zwierząt- ptaków a nie hodowców, to championaty przyznane zwierzętom a nie tytuły miss czy master hodowcom. Zachętą do wstąpienia związków w szeregi PZ powinna być działalność godna naśladowania, szkolenia i korzyści samych hodowców jak i PZ, a nie nakazy i zakazy. Ujednolicenie struktur, regulaminów, wzorców jest nie do przecenienia. Musimy wszyscy do takiego stanu zmierzać. Drogą do dobrowolnego uczestnictwa w takich związkach jest dobry przykład, tak jak wyłącznie dobrowolną jest sama hodowla.

O wysłaniu hodowcy na szkolenia i uczestniczenia jako asystenta w wystawach decydować mogą tylko macierzyste związki. My w swoich środowiskach znamy się najlepiej, potrafimy docenić i ocenić swoich kandydatów. Znamy potrzeby środowiska na ilość sędziów (chociaż wszyscy wiedzą, że jest ich o dziesiątki za mało). PZ winien ograniczyć się do obserwacji asystenta, szkolenia, przeprowadzania egzaminów. Musi odejść w zapomnienie kryterium wieku (pełnoletniość obowiązkowa). Decydować musi wiedza, chęć kolektywnego działania, zamiłowanie do hodowli.

Jedną z największych bolączek hodowli zwierząt i ptaków w Polsce jest mały nacisk na prowadzenie pracy hodowlanej. Oprócz wielu czynników wpływ na marne wyniki ma brak wzorca królików. Nieliczni hodowcy zdobyli go poprzez udostępnienie ksero od znajomych sędziów. Wzorzec królików musi być udostępniony każdemu hodowcy. My w terenie nie mamy na to wpływu a jest to powinnością PZ i za pewną odpłatnością  powinien dostarczyć odpowiednią ilość do podległych związków. To podstawowa sprawa o której nic nie wie hodowca w Polsce. Zamiast rozpocząć od żądań należy coś zaoferować. Koszty zwrócą się z nawiązką a wymagania można będzie odnieść do konkretnego działania.

Praca hodowlana to pojęcie dla wielu nieznane. Hodowle polegają na wyjazdach za granice, zakupie królików, uzyskaniu paru miotów, sprzedaży i znowu zakupie.

Nie chodzi tu o mądrzenie się a o przekazanie podstawowej wiedzy hodowlanej na szkoleniach, forach, wystawach. Hodujmy króliki i inne zwierzęta a nie obracajmy handlowo pozyskanymi osobnikami. Szkolenia organizowane przez PZ moim zdaniem powinny oscylować wokół tego tematu a nie wytwarzania problemów, biurokracji i nikomu prócz władzy niepotrzebnych pseudo inicjatyw.

            W hodowlach polskich powinna zapanować jedność. W większości jesteśmy za tym. By to osiągnąć zarówno władze PZ jak i hodowcy w związkach muszą zrozumieć, że są jedną całością. Tytuły władcze mają służyć pomocą w komunikacji a nie wynoszeniu na piedestał. Wszyscy, którzy hodują zwierzęta mają rację a zarządy powinny racje te sumować i wydawać jako wskazówki do hodowli. Hodowcy muszą wspierać twórczo zarządy i współpracować z nimi.

Temat pewnie wzbudzi wiele emocji lecz wyjaśniam, że celem moim jest pomoc w zjednoczeniu naszego polskiego świata hodowlanego. Cel ten można osiągnąć wspólnym wysiłkiem i zaangażowaniem, na pewno nie nakazami i zakazami.

Zachęcam do dyskusji na forum Królikarza Polskiego.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Imieniny

11 Grudnia 2017
Poniedziałek
Imieniny obchodzą:
Damazy, Daniela,
Julia, Stefan,
Waldemar, Wojmir
Do końca roku zostało 21 dni.
© 2017 Królikarz Polski ::
- www.krolikarzpolski.pl -